Lotnisko w Stambule przypomina trochę orientalny bazar. Stoiska licznych sklepów pełne są wschodnich specjałów, od baklawy poczynając, a na przyprawach, owocach i herbatach kończąc. Nawet gdyby nic się miało nie kupić, to przyjemnie spacerować wśród tylu barw i zapachów.

IGU 201

Jako posiadacze kart Diners Club, mamy kilka bezpłatnych wejść do saloników lotniskowych na całym świecie. Przydają się tam, gdzie nie działają nasze karty Miles& More. Na przykład w Stambule właśnie. Można odseparować się od zgiełku tego ogromnego portu lotniczego i w spokoju napić się na przykład tureckiej herbaty,

IGU 207

My już jednak żyliśmy lotem przez Atlantyk. Wszystko sprawdzone i mogliśmy kierować się w stronę bramki.

IGU 202

Turkish Airlines solidnie pracuje na miano jednej z najlepszych linii lotniczych. Tutaj nawet w klasie ekonomicznej otrzymuje się pakiet z gadżetami przydatnymi podczas podróży. Posiłki także są bardziej niż przyzwoite.

IGU 208

IGU 209

Co mnie jednak najbardziej zaskoczyło to… polskie filmy w zestawie tytułów do wyboru podczas lotu. Nawet w Lufthansie, którą lata wielu Polaków nigdy nic takiego mi się nie przytrafiło. A tu proszę: „Bogowie”, „Mała Moskwa”, „Papusza”…

IGU 203

IGU 204

IGU 205

Lot, pomimo odległości, minał szybko, dzielony na sen oraz oglądanie filmów. Późnym popołudniem czasu lokalnego dotarliśmy do Sao Paulo.

IGU 210

IGU 206

To był już czwarty lot w tej podróży, lecz jeszcze nie ostatni. Z Sao Paulo lecieliśmy jeszcze późnym wieczorem do Foz do Iguazu. Dochodziła pierwsza w nocy, kiedy wyszliśmy w ciemność płyty lotniska. Wydawało nam się, że słyszymy w oddali szum wodospadów.

IGU 211

W hotelu myśleliśmy już tylko o tym, by jak najszybciej położyć się spać. Był środek nocy, a na ósmą mieliśmy być gotowi by wsiąść do busa, który zawiesie nas na wycieczkę do… Argentyny. Jak najlepiej oglądać wodospady, napiszę w następnym odcinku. Teraz tylko wspomnę, że warto zrobić to zarówno z brazylijskiej, jak i z argentyńskiej strony. Każda z nich oferuje bowiem swój specyficzny pakiet widoków. Zupełnie nieporównywalnych. Krótki pobyt należało zaplanować już w Polsce. Stąd był ów bilet na wycieczkę z wyjazdem o tak okrutnej porze.

Nazajutrz z granicznego mostu obserwowaliśmy brzegi należące do obydwu krajów. Nieco dalej rzeka się rozwidlała a pomiędzy dwoma korytami wciskał się jeszcze tutaj skrawek Paragwaju. Z mostu było widać i ten skrawek, czyli samą w sobie atrakcję styku trzech granic. Rzeka płynie tu tak spokojnie, że trudno wyobrazić sobie, iż gdzieś nieopodal znajduje się ogromny uskok i kipiel nie do opisania.

IGU 213

Czasu na zastanawianie się jednak dużo nie było. Wodospady były przecież blisko. Minął co najwyżej kwadrans gdy zatrzymaliśmy się na parkingu przed wejściem do parku narodowego.

IGU212

Jeszcze tylko bilety i możemy wchodzić do środka.

IGU 214

Gdańsk, 25.06.2017; 23:50 LT