Mauzoleum Lenina. Pamiętam z wyrywkowych informacji o Moskwie oraz telewizyjnych migawek potwornie długie kolejki, by zobaczyć zabalsamowane zwłoki wodza Rewolucji Październikowej. Jedni przychodzili oddać mu hołd, inni z czystej ciekawości, traktując mauzoleum jako jeszcze jeden obiekt do zwiedzania. Mauzoleum otwarte jest krótko, do wczesnych godzin popołudniowych, lecz dla nas czekała niespodzianka w postaci płotu ogradzającego dostęp do budowli.

Moskwa 39

Mało tego. Płot i policjanci bronili również dostępu w tym miejscu do kremlowskiego muru, obok którego spoczywali Pierwsi Sekretarze Komunistycznej Partii ZSRR. Nie! Tylko nie to! Podszedłem zapytać o możliwość wstępu do mauzoleum pilnującego tego terenu policjanta.

- Zamknięte z powodu remontu.

- A kiedy będzie otwarte?

- W kwietniu.

Niech to szlag! Ale się wybraliśmy!

Wolałem się jednak upewnić, by mieć spokojne sumienie, że na pewno wszystko dobrze zrozumiałem.

- I na pewno jutro nie da się tam wejść? – zapytałem pełen nadziei najłagodniej jak potrafiłem, by nie rozsierdzić stróża porządku. Uśmiechałem się i spogladałem na policjanta tak, jak Osioł ze „Shreka” pragnący zaskarbić sobie przychylność głównego bohatera, czy nie przymierzając, Smoczycy.

- Czy jutro jest kwiecień?!!! – krzyknął porażony moją głupotą.

- Nie, grudzień – poinformowałem grzecznie policjanta. – To dziękuję – ukłoniłem się na do widzenia i wycofałem pokornie, by nie denerwować go bardziej. No i skończyło się rumakowanie, t.zn. iluzja że uda się coś wskórać.

Mój Anioł pocieszał mnie jak mógł, gdy ze spuszczoną głową odchodziłem od płotu.

Prawie całą przeciwległą ścianę Placu Czerwonego zajmuje GUM – Gosudarstwiennyj Uniwersalnyj Magazin, chyba najbarzdziej znany dom towarowy Rosji. Dziś nazwalibyśmy to raczej galerią handlową. Zbudowany został jeszcze w czasach carskich, a po rewolucji został przemianowany na GUM właśnie. W czasach niedoboru dóbr, tak jak w Polsce jeździło się do Warszawy na zakupy w domach towarowych Wars, Sawa, a szczególnie Junior, tak w Rosji pielgrzymki konsumentów ciągnęły do GUM-u. Bo jeśli tu czegoś nie można było dostać to gdzie?

Po transformacji ustrojowej GUM ponownie trafił w prywatne ręce, lecz starą, historyczną już nazwę postanowiono zachować.

Dokładnie naprzeciwko mauzoleum Lenina, a przed głównym wejściem do galerii GUM urządził lodowisko.

Moskwa 38

Na bandach przykuwało wzrok logo przyszłoroczej, zimowej olimpiady w Soczi. Na łyżwy nie poszliśmy, ale była jeszcze szansa dostać się na Kreml. Zaczęliśmy gorączkowo maszerowąć wzdłuż muru, by poszukać wejścia, lecz kiedy doatrliśmy do kas, właśnie je zamykano.Musieliśmy odłożyć ten plan na dzień następny i całe szczęśćie, że tak się stało, bo inaczej nie dalibyśmy rady obejrzeć wszystkiego w pół godziny.

Mogliśmy za to obejrzeć pomnik Marszałka Żukowa, stojący przed Muzeum Wielkiej Wojny Ojczyźnianej (czyli wojnie ZSRR z hitlerowskim najeźdźcą  w latach 1941-1945) zamykający Plac Czerwony od strony przeciwległej do Cerkwi Wasyla Błogosławionego. Z tym, że pomnik Żukowa stoi na zewnątrz placu, przed wejściem nań.

Moskwa 50

Mało komu ZSRR zawdzięczał tyle w tej wojnie, co Żukowowi, On był autorem strategii wielu kluczowych bitew. On też doznał zaszczytu wkroczenia do Berlina i spaceru po zrujnowanych pomieszczeniach Kancelarii Rzeszy.

By odwrócić losy wojny, najpierw trzeba było wygrać Bitwę o Moskwę. Nie wiadomo jak potoczyłyby się jej losy, gdyby Hitler rozpoczął realizację Plany Barbarossa na przykład o miesiąc wcześniej. Najwyraźniej zafascynowany pełną sukcesów strategią blitzkriegu, spodziewał się, że marsz do stolicy ZSRR zajmie mu mniej niż cztery i pół miesiąca jak okazało się w rzeczywistości. Pierwsze zdobycze były łatwe, a zaskoczenie totalne. Stalin uparcie odrzucał jako fałszywe doniesienia szpiegów o planowanej inwazji. Kiedy ostatecznie do niej doszło, potrzebował aż kilku dni, by ochłonąć i przemówić do zdezorientowanego narodu. Potem front się ustabilizował. Armia Czerwona co prawda ustępowała z kolejnych terenów, ale były to odwroty po ciężkich walkach połączone z taktyką spalonej ziemi. Ustępująca Armia Czerwona niszczyła wszystko co mogło w jakikolwiek przydać się wrogowi, Niemcy zdani więc byli tylko na transporty z dalekiego zaplecza. Pomimo to, dzień po dniu, tydzień po tygodniu dystans między frontem, a stolicą imperium się zmniejszał. Moskwa była czymś więcej niż tylko stolicą. Rząd można przenieść w dowolne miejsce. Kiedy jednak spojrzy się w odpowiedniej skali na mapę Rosji nawet dzisiejszą, można bez trudu zauważyć, ze to miasto to jeden ogromny węzeł komunikacyjny. Tu zbiegały się wszystkie ważne szlaki komunikacyjne z najdalszych zakątków kraju. Utrata Moskwy, oznaczała utratę łączności pomiędzy poszczególnymi fragmentami kraju. Każdy z nich zostałby odcięty od reszty.

Widząc postęp Wehrmachtu rozpoczęto ewakuację fabryk. Wszystkie urządzenia wywożono daleko na wschód. Niemiecka ofensywa wyraźnie zwolniła jesienią kiedy ulewne deszcze zamieniły w błotne grzęzawiska tamtejsze drogi. Najeźdźca jednak mimo, że wolniej, wciąż posuwał się naprzód. Wraz z pierwszymi mrozami grunt stał się twardszy i front znów zaczął cofać się szybciej. Ewakuowano z Moskwy wszystkie urzędy. Metro zaczęło pełnić rolę schronów, a na wypadek wkroczenia Niemców do miasta istniały plany jego zniszczenia. Po ewakuacji urzędów w mieście zapanował chaos i panika. Zdezorientowana ludność błąkała się bez celu po ulicach. Stalin jednak pozostał w mieście i nakazał NKWD zaprowadzenie porządku. Siły bezpieki uporały się z tym błyskawicznie i wkrótce cała ludność szykowała się do obrony. Momentem podnoszącym morale stała się defilada z okazji dwudziestej czwartej rocznicy Rewolucji Październikowej. Do ostatniej chwili utrzymywana w tajemnicy odbyła się pomimo, że wróg był już bardzo blisko. Wtedy Stalin wygłosił jedno z najważniejszych swoich przemówień. Żołnierze zaś prosto z Placu Czerwonego jechali na front.

Szczęśliwie dla ZSRR zima 1941 roku była najcięższa od kilkudziesięciu lat. Euforia po utwardzeniu błotnistych gruntów szybko ustąpiła miejsca cierpieniom nieprzygotowanych na siarczyste mrozy Niemców. Temperatura spadała grubo poniżej minus trzydziestu stopni. Hitlerowscy żołnierze masow ginęłi z wychłodzenia. Na dodatek transporty zaopatrzenia miały do pokonania ogromne dystanse podczas gdy Rosjanie zarówno dodatkowy sprzęt jak i ludzi mieli do dyspozycji tuż za linią frontu. Coraz bardziej niewystarczające dostawy paliw Niemcy zużywali na ogrzewanie by ratować swoich ludzi. Atak coraz bardziej tracił impet. Wkrótce niemieccy dowódcy uświadomili sobie, ze decydującego ciosu nie będą w stanie zadać. Tymczasem generał Żukow przygotowywał kontruderzenie mając w odwodzie zaprawionych w mrozach żołnierzy ściągniętych z Syberii oraz przygotowany do tego celu sprzęt.

Drugiego grudnia 1941 roku Niemcy dotarli do miejscowości Chimki. To punkt „A” na poniższej mapce.

Ponoć było już widać stamtąd iglice Kremla. Zajęli zajezdnię autobusową, z której autokary kursowały na Plac Czerwony. Na północ od Chimek widać pasy lotniska Szeremietiewo. Nie wiem czy istniało wtedy, ale gdyby było, znajdowałoby się już w rękach Niemców. Był to jednak najdalszy punkt jaki Wehrmachtowi udało się osiągnąć w tej wojnie. Piątego grudnia tego roku Armia Czerwona pod dowództwem generała Żukowa z ogromnym impetem ruszyła na wroga. Zaskoczeni Niemcy wycofywali się w popłochu. Pozostawiali w polu unieruchomione z braku paliwa pojazdy. Zanim front ponownie się ustabilizował, armie były już blisko dwieście kilometrów od Moskwy.

Wciąż jestem zafascynowany tą niezwykłą kampanią, zakończoną dosłownie na przedmiesciach stolicy. Bohaterską obroną miasta i błędami popelnionymi przez najeźdźców. Czasami czyjaś jedna decyzja może odmienić losy nie tylko wojny, ale i świata. Trudno sobie wyobrazić, jak mogłyby się potoczyć losy świata gdyby hitlerowskim wojskom straczyło sił na dwa tygodnie dłużej, albo gdyby zima nie była tak sroga, lub wojna rozpoczęta nie w czerwcu lecz pod koniec maja.

Jakieś sto metrów od pomnika Żukowa płonie wieczny ogień pamięci żółnierzy, którzy oddali życie w tej wojnie.

Moskwa 40

Spod Kremla udaliśmy się w poszukiwaniu Teatru Wielkiego (czyli w oryginale Bolszoj). Nie trzeba było daleko odchodzić. Odrestaurowany budynek pięknie prezentuje się w wieczornym oświetleniu.

Moskwa 41

Chcieliśmy iść na jakieś przedstawienie lecz szybko wyleczył nas z tych planów cennik. Przeciętne bilety to koszt rzędu kilkuset złotych., a bywają takie i po kilka tysięcy. Oczywiście teatr trzyma drobną pulę tanich wejściówek dla studentów czy młodzieży, ale przyznawano je na pół godziny przed spektaklem. My mogliśmy kupić bilet  na operę „Turandot” w dalekim sektorze za osiemset złotych od osoby. Lepsze miejsca szły już w tysiące złotych i wolnych wcale nie było wiele. Aż takim fanem opery, by wydać na dwa bilety ponad półtora tysiąca złotych, nie jestem. Z drugiej strony szkoda, że nie udało się zobaczyć pięknych wnętrz teatru. Mogliby wzorem mediolańskiej La Scali urządzać w określonych godzinach wycieczki po gmachu, bez oglądania przedstawienia, albo obserwując z daleka próby.

Wróciliśmy pod GUM, który teraz świecił się udekorowany tysiącami żarówek.

Moskwa 44

Weszliśmy do środka by się ogrzać i coś zjeść. GUM, pomimo, że nazwa została dawna, daleki jest od komunistycznej siermięgi. Dziś to kraina najlepszych sklepów drogich, światowych marek. Widać to choćby po choinkach, których długi rząd prezentował zdolności dekoracyjne poszczególnych firm. Każda z nich otrzymała jedno drzewko do przystrojenia.

Moskwa 46

Nam najbardziej podobała się choinka Coca Coli z białymi misiami na gałązkach, ale taki na przykład Swatch przygotował oryginalny łańcuch z zegarków.

Moskwa 47

Oczywiście trzeba pogodzić się z konwencją, że to już jest komercja najczystszej maści, z prawdziwym Bożym Narodzeniem nie mająca nic wspólnego.

Wśród choinek, na balkonie na piętrze przygrywała ubrana w tradyccyjne stroje orkiestra Mikołajów.

Moskwa 45

Po posiłku wyszliśmy raz jeszcze na Plac Czerwony. Wieczorem prezentował się chyba nawet piękniej niż za dnia.

Moskwa 43

Na iglicach kremlowskich baszt kiedyś umieszczone były pozłacane, dwugłowe, carskie orły. Komuniści zamienili je na czerwone gwiazdy i tak pozostało do dziś. Orły wróciły tylko na wieże Muzeum Wielkiej Wojny Ojczyźnianej.

Moskwa 42

Na straganach przed lodowiskiem odbywał się świąteczny jarmark. Kupiliśmy tam pierniki z Tuły, których część zjedliśmy od razu, część rozdaliśmy, a najważniejszy, z napisem „S nowym godom” spożyliśmy w noworoczną noc w Ustce.

Moskwa 48

Szczecin; 27.01.2013; 01:15 LT