Gościnne, u Araba, spotkania ex-niemcowskie w Strzelcach Opolskich stały się już naszą coroczną tradycją. Przed wakacjami idzie w ruch ankieta, w której wybieramy najbardziej odpowiedni dla wszystkich termin. W tym roku wypadło na weekend 22-23 sierpnia. Spakowałem się więc już w czwartek, by bezstresowo w piątek móc prosto z pracy pojechać na lotnisko.

ST 21

Adrenalina po całym dniu ustąpiła i przed wejściem do samolotu myślałem już tylko, aby usiąść w fotelu i zapaść w drzemkę. Żałowałem jedynie, że lot do Warszawy potrwa zaledwie kilkadziesiąt minut.

ST 09

W stolicy szybka przesiadka do samolotu lecącego do Krakowa. Jeszcze przed północą byłem na południu Polski. Trochę zaskoczył mnie dość siermiężny jak na miasto będące jedną z podstawowych wizytówek naszego kraju, terminal nr 2 (przyloty). Na szczęście po obejściu zabudowań dookoła, moim oczom ukazał się będący w ostatniej fazie pudowy terminal nr 1. I to już jest coś, czego z pewnością Kraków nie będzie musiał się wstydzić. Tym bardziej, że nadziemna kładka prowadzić będzie nie tylko na drugą stronę jezdni, gdzie zanjduje się wielopoziomowy parking, lecz także do przebudowywanego właśnie przystanku kolejowego.

ST 10

Ponieważ przystanek jest w przebudowie, z centrum miasta połączenie jest tylko autobusowe, ale jednorazowy bilet aglomeracyjny kosztuje 4 złote za czterdziestominutowy kurs, co stawia go w szeregu jednych z najtańszych połaczeń lotnisko – miasto w Europie.

Niestety, moja szybka podróż skończyła się wraz z lądowaniem. Ciąg dalszy miał się odbyć pociągie, a ściślej, pociągami, bowiem miałem ich zaliczyć aż trzy. Na dodatek pierwszy z nich odjeżdżał z Krakowa Głównego dopiero o 03:37. Na szczęście można było gdzieś usiąść i napić się kawy, a nawet był internet, więc wysłałem kilka służbowych e-maili korzystając z okazji.dały worcu jest wypasiona i czysta, lecz cóż to? Co to za taśmy?

ST 13

Pamiętam moje niemiłe doświadczenie z toaletami na warszawskim dworcu centralnym, które o ile dobrze pamiętam były nieczynne pomiędzy godziną 24:00 a 04:00. Ot taka, lokalna procedura. Obowiązywała kilka lat temu i nie sprawdzałem, czy nadal działa. Dlatego taśmy ograniczające dostęp do części toalet i umywalek w miejscu, które odwiedza mnóstwo turystów wzbudziły moje zaintersowanie.

ST 11

ST 12

Pstryknąłem jedno zdjęcie, drugie, gdy nagle zza pleców tubalny głos pani sprzątaczki sprawił, że omal nie wypuściłem aparatu z rąk.

- A co się panu tu nie podoba, że pan tak fotografuje?!!!

Myślałem, że zdzieli mnie ścierką, ale na szczęście pani zamierzała uprawiać jedynie szermierkę słowną.

- Robię zdjęcia, bo zamykanie ogólnodostępnych przestrzeni to taka nasza, polska, przywara – próbowałem wyjaśnić na spokojnie, świdrującej mnie pełnymi błyskawic oczami pani sprzątaczki – Widzi Pani, u nas już tak jest, że jak nowym w teatrze, albo centrum handlowym ktoś zaprojektuje kilka par drzwi, to przynajmniej połowę od razu się zamyka się na sta, bo po co zawracać sobie głowę codziennym obsługiwaniem takiej ilości? Podobnie jest z tą toaletą. Lepiej zagrodzić, by ludzie nie podchodzili do każdej.

Pani popatrzyła na mnie chwilę w milczeniu, a potem krzyknęła

- Panie! Ja o szóstej rano mam odbiór toalet i musi być czysto! A jak mi wejdzie pijany mężczyzna i narzyga, to co zrobię?

- No właśnie o tym mówię. Dlatego lepiej odgrodzić większość, zostawić kilka, żeby nie trzeba było sprzątać całości.

- Panie! Pan się chyba nie wyspałeś! – krzyczała za mną pani, kiedy opuściłem jej pomieszczenie.

No, nie powiem, wyspany nie byłem, to fakt. Może dlatego się czepiałem jak głupi tramwaju? Poszedłem więc poszukać jakiegoś właściwego dla mej podróży pojazdu szynowego. Stał i prezentował się bardzo pięknie. Aż żal, że miałem nim jechać tylko do Katowic.

ST 14

Wygodne siedzenia z gniazdkami do podłączenia n.p. laptopa, elektroniczne wyświetlacze, klimatyzacja. Nie tylko pendolino świadczy o zmianach w PKP, takie lokalne pociągi także.

Z nowoczesnego dworca w Krakowie, nowoczesnym składem dojechałem do nowoczesnego dworca w Katowicach. Pomimo nieprzespanej nocy była to przyjemność. A jest to przecież, według niektórych, Polska w ruinie, same zgliszcza.

Dworzec w Katowicach zdążył się już obudzić. Otwarte były rozmaite bary, otwierały się piekarnie. Niejeden europejski kraj mógłby pozazdrościć nam takich dworców. Skład, którym miałem jechać do Gliwic był już z innej epoki, lecz przecież nie od razu Kraków zbudowano.

ST 15

Gliwice też nie od razu. Dlatego buduje się teraz i tam. Dworzec jest modernizowany, a nad peronami powstaje nowe zadaszenie.

ST 16

ST 17

Z Gliwic już tylko czterdzieści kilka minut jazdy. Kilka zupełnie małych, w szczerym polu przystanków jak Ligota Toszecka, czy nieco większych jak Błotnica Strzelecka…

ST 18

I w końcu są Strzelce Opolskie. Arab czeka na peronie i po chwili jedziemy autem do niego. Krystian siedzi na ławeczce przed domem i leniwie popija poranną kawę. Witamy się. Schodzi z góry Hrabia i Gonia. Pozostali jeszcze śpią. Po kilkunastu minutach idę zdrzemnąć się i ja.

Kiedy wstałem, akurat przyjechał Doktorek. Znów zaczyna się ożywiona dyskusja, co wydarzyło się od ostatniego spotkania. W końcu jedziemy na zakupy, a po powrocie przygotowujemy obiad. We wspólnym przygotowywaniu, czy to posiłków, czy innych rzeczy fajne jest to, że tak naprawdę to tylko pretekst do dalszych dyskusji, opowieści.

ST 01

Jak mawia Hrabia, Niemcowa to nie tyle miejsce na mapie, co ludzie, którzy tworzyli, albo tworzą (bo z kolei Mały uważa, że nie jesteśmy jedynymi, i z pewnością istnieje wiele podobnych do nas grup, dla których Niemcowa znaczy równie wiele i być może nawet podobnie przeżywali czas tam w Beskidzie Sądeckim). Zgadzam się z Małym, bo nie jesteśmy przecież pępkiem świata, nawet tego niemcowskiego i zgadzam się z Hrabią, że to nie miejsce implikuje najwspanialsze wspomnienia, lecz ludzie, z którymi się je przeżywa.

Nie wszyscy by się przy kuchennym blacie pomieścili, więc w oczekiwaniu dyskusje toczyły się także w ogrodzie. Na stole póki co, wyselekcjonowane butelki z piwniczki Doktorka.

ST 03

ST 04

Obiad zaczynamy po kaszubsku, od deseru. Lody z owocami.

ST 02

Tak się jakoś złożyło, że synoptyczne prognozy niezupełnie się sprawdziły i w pewnym momencie zaczął padać deszcz. Po deserze przenieśliśmy się więc do środka.

ST 05

Obiad, deszcz i odrobiona alkoholu sprawiły, że zrobiło się leniwie. Nie chciało się już nigdzie wychodzić. Ktoś przyniósł gitarę i popłynęły słuchane kiedyś w górach melodie. Niektóre zwrotki ciężko już było przypomnieć sobie bez śpiewnika.

ST 22

ST 19

A potem Hrabia wyświetlił na ekranie zapis swojego najnowszego programu p.t. „Gwiezdny pył”. Dla niego to codzienność, ale my byliśmy pod wrażeniem, w jaki sposób tłumaczy w przystępny sposób fizykę jądrową. Coś, co wielu uczniów odrzuca jeszcze zanim wciągną się w temat (bo nie oszukujmy się, wielu nauczycieli potrafi bezdusznymi regułkami zabić kiełkującą ledwie miłość do tej dziedziny wiedzy), Hrabia tłumaczy w taki sposób, że wszystko wydaje się tak proste i logiczne, że niemal natychmiast ma się ochotę sięgnąć głębiej do bardziej szczegółowych teorii. Hrabia ma dar opowiadania i ma niezbędną charyzmę. Został zauważony i niejedną nagrodę już zgarnął. Chciałoby się, by jego filmy trafiły pod strzechy, t.j. do szkół, na lekcje fizyki, zanim rozpoczynający przygodę z tym przedmiotem zdążą się zniechęcić.

W dalszej części wieczoru nie mogło zabraknąć kultowych produkcji wczesnoniemcowskich czasów. Pamiętam Hrabiego jak biegał ze zwykłą kamerą bodajże w roku 1980. Dziś to politowania godny zabytek, ale wtedy to było coś.

ST 06

Kominek grzał, a my odbywaliśmy podróż w tamte lata, do czarnobiałych fotografii, niewyraźnych filmów i dźwięku nagrywanego magnetofonem marki „Kasprzak”.

ST 07

Ech Niemcowa. Ile osób, tyle historii, wspomnień o „pierwszym razie” kiedy odtarło się do chatki na jedną noc i zostało na długo.

ST 08

Piwniczna, Koszarzyska, Czercz, Wielki Rogacz, Radziejowa, Jaworzyna, która

górom się kłania,

spod obłoków szczyty odsłania,

pogoda będzie,

jutro nie będzie smutny nikt…

Te wszystkie nazwy wzbudzają w nas szybsze bicie serca.

Bardzo chciałem posłuchać opowieści Hrabiego o jego tegorocznej podróży na archipelag Vanuatu, ale nie dałem rady. Nieprzespana noc upominała się o swoje. Hrabia widząc zmęczone twarze, też dał spokój. Zanurzyłem się w śpiwór i po chwili straciłem kontakt z rzeczywistościa.

A oglądanie innych zdjęć kontynuowaliśmy rano.

ST 20

Niedziela to już czas pożegnań. Dyskretne spoglądanie na zegarek. O dziesiątej rano odjechał Doktorek, o trzynastej ja, a wkrótce następni. Niesamowite jest to, że gnamy z jednego końca naszego kraju na drugi, by spotkać się chociaż przez weekend. Byłem w Strzelcach Opolskich raptem 29 godzin, podczas gdy 21 godzin zajęła mi podróż. No może nie sama podróż, bo trochę oczekiwałem na połączenia w Krakowie, wiec zdążyłem nawet pospacerować chwilę po Starym Mieście. Pomnik Grunwaldzki, którego pierwszej wersji resztki pozostałe po zniszczeniu przez Niemców podczas okupacji oglądałem w ubiegłym roku na polu grunwaldzkiej bitwy. U podnóża jego cokołu szaleją deskorolkarze. O taką wolność, możliwość beztroskiej zabawy walczyli uhonorowani praojce

ST 23

Wieszcz Adam również z dumą spogląda z cokołu, nie pełniącego już roli scenografii dla patetycznych gestów dramatycznej historii, kolejnych zrywów i zawodów, lecz stanowiącego w każdym detalu obiekt radosnej zabawy. Marzył pewnie o takiej Polsce, uśmiechniętej, kolorowej, niebiednej i wolnej przede wszystkim.

ST 25

Te kolory odbijają się mozaiką obrazów przy mojej ulubionej Bramie Floriańskiej, ku której sam nie wiem jak, wiedzie niemal każda ścieżka mojego spaceru, kiedy wpadam do Krakowa.

ST 27

Odświeżywszy wizerunek tego miasta w pamięci zabieram go ze sobą na przystanek autobusowy, skąd odjechałem na lotnisko.

Kraków, 23.08.2015; 20:30 LT

P.S.

O dwudziestej drugiej byłem w Warszawie, a tuż przed północą w Gdańsku.

ST 29

ST 28