Kiedy byłem w liceum i spędzałem wakacje w Ostródzie, po raz pierwszy zaintersowałem się bliżej Kanałem Elbląskim. Tamtego roku jednak nie udało się przepłynąć. Odłożyłem wycieczkę na czas późniejszy. Mijały lata i zawsze coś stawało na przeszkodzie. Trzeba było dopiero naszego slubu, by projekt odżył. Postanowiliśmy podróż poślubną odbyć wspólnie z naszymi gośćmi właśnie Kanałem Elbląskim czarterując od Żeglugi Ostródzko-Elbląskiej statek na tę okazję. Uzgodniliśmy, że przepłyniemy trasą wycieczki, którą owo przedsiębiorstwo oferuje pod nazwą „Statkiem po trawie”. Jest to północna część kanału pomiędzy pochylnią Buczyniec a Elblągiem. Zaczynalismy naszą trasę właśnie w Buczyńcu. Statek nzywał się „Pingwin” i na poniższym zdjęciu widać go w pełnej krasie jak kończy swój rejs z Elbląga tuż przed rozpoczęciem naszej wycieczki.

Kanal O-E 20

Zacznijmy jednak od początku.

To, że transport wodny jest najtańszy wiadomo nie od dziś. Tam gdzie jest możliwość, odpowiednia infrastruktura, barki zawsze będą bardziej ekonomiczne niż samochody albo kolej. Tak jest dziś, a co dopiero w XIX wieku, kiedy kolej żelazna dopiero raczkowała, a o samochodach jeszcze nikt nie słyszał. Wtedy transport wodny był alternatywą nie do przebicia. Rozwój rolnictwa oraz przemysłu na terenie Warmii i Mazur wymagał transportu towarów do portów w Elblągu i Gdańsku. Szukano drogi wodnej, która by to umożliwiła. Wyzwaniem była różnica poziomów na stosunkowo niewielkiej odległości. Od 0,3 metra nad poziomem morza w rejonie Jeziora Drużno, do 99,5 m.n.p.m. w rejonie Buczyńca. Ten „skok” odbywał się na odcinku około dziesięciu kilometrów. Jakieś dziesięć lat temu miałem okazję pełnomorskim statkiem pokonywać śluzy na Rodanie w drodze z Morza Śródziemnego do Lyonu. Wpływaliśmy w blisko dwudziestometrową studnię, która napełniała się wodą i wynosiła na wyższy poziom. To jednak technologia o grubo ponad sto lat nowocześniejsza. Dla pokonania stumetrowej różnicy wzniesień w połowie XIX wieku potrzeba byłoby około trzydziestu sluz skupionych na bardzo krótkim odcinku. Czyniło to budowę niezwykle skomplikowaną, wydłużając poza tym znacznie czas przejazdu. Wówczas niejaki Georg Jacob Steenke zaproponował Fryderykowi Wilhelmowi II, że zbuduje kanał, jakiego żaden europejski władca jeszcze nie ma.

Król Prus przyjął ofertę i nie poskąpił pieniędzy. Jacob Steenke zaproponował system pięciu pochylni, które wciągały po szynach specjalne wagony ze statkami na kolejne poziomy kanału. Osiągnąwszy pożądaną wysokość w Buczyńcu, dalsze, stosunkowo niewielkie różnice poziomów załatwiono za pomocą tradycyjnych śluz. Na całym odcinku pomiędzy Ostródą a Elblągiem znajdują się cztery sluzy oraz pięć pochylni.

Pierwszy statek przeplynął kanałem (wybudowanym dopiero częściowo) w 1860 roku. Trudno przecenić jego znaczenie dla rozwoju regionu w owym czasie. Ostanie prace inżynieryjne (Pochylnia Całuny) zakończono około roku 1881.

Niestety dla przedsięwzięcia, w 1872 roku otwarto linię kolejową biegnącą z Poznania przez Toruń i Ostródę do Olsztyna. To co statki woziły w dobę albo i dłużej, pociągi przewoziły w kilka godzin. Gabaryty kanału i pływających po nim statków były na tyle niewielkie, że pojemność kolejowych wagonów mogła z nimi śmiało konkurować. W raz z dalszym rozwojem kolei znaczenie gospodarzce kanału zaczyna słabnąć. W końcu, w 1912 roku (równo sto lat temu!) ktoś przerabia pierwszy towarowy statek na pasażerski. W 1927 roku odbywąły się już regularne rejsy pasażerskie, a kanał spełniał już rolę przede wszystkim turystyczną.

Korzystając, że nasz „Pingwin” dopiero dopływał z poprzednią wycieczką, poszliśmy zwiedzić budynek maszynowni wprawiającej w ruch wózki pochylni. Ciekawa rzecz, wszystko od stu pięćdziesięciu lat odbywa się dokładnie w ten sam sposób, za pomocą siły spływającej w dół wody. Woda wprawia w ruch ogromne koło, które z kolei napędza cały system kół zębatych, z których ostatnie zamocowane jest na bębnie z liną, a ta z kolei systemem kół prowadzących połaczona jest z wózkami ciągniętymi nizcym kolejka linowa w przeciwnych kierunkach.

Kanal O-E 01

Kanal O-E 28

Same pochylnie to jednak nie wszystko. Kilka odcinków kanału ułożonych niczym stopnie pomiędzy poczylniami błyskawicznie zostałoby osuszonych, ponieważ woda spłynęłaby widowiskowymi kaskadami do Jeziora Drużno. Trzeba było jakoś temu zaradzić. Pomysł był prosty. Wystarczyło przed wiodącą w dół pochylnią postawić garb, wał ziemny, który jako tama zatrzymałby wodę. Płynące w kierunku Elbląga statki muszą więc najpierw wpłynąć na ów garb, i dopiero potem zjeżdżać w dół.

Kanal O-E 19

Weszliśmy na pokład staku i przywitani przez przewodnika,ruszyliśmy ku pierwszej pochylni.

Kanal O-E 21

Kanal O-E 22

Po drodze minęlismy się z podążającym w górę innym statkiem białej floty, „Cyraneczką”.

Kanal O-E 03

Kanal O-E 04

Wkrotce znów bylismy na wodzie.

Kanal O-E 05

Wyobrażałem sobie, że kanał jest szerszy. W rzeczywistości jego minimalna szerokość (7 metrów) oraz głębokość (2 metry) nie powala na kolana. Tym niemniej, a może dzięki temu wycieczka była miła bo płynęło się miescami pośród drzew, z gałęziami na wyciągnięcie ramion oraz niewielkimi mostkami, pod którymi statek mieścił się niemal „na styk”.

Kanal O-E 06

A potem kolejna pochylania, i jeszcze jedna…

Kanal O-E 27

Kanal O-E 08

Kanal O-E 26

Kanal O-E 24

Kanal O-E 10

Kanal O-E 09

W końcu pokonalismy owe sto metrów w dół i znaleźlismy się na Jeziorze Drużno. Mało kto wie, że jeszcze kilkaset lat temu była to część… Bałtyku. Jeżeli rozejrzeć sie po okolicy, łątwo zauważyć wzniesienia t.zw. Wysoczyzny Elbląskiej, które stanowią dawną linię brzegową morza. Materiał niesiony przez Wisłę i osadzany w jej deltowantym ujściu powodował powstanie rozlewisk, na skraju których prądy morskie tworzyły piaszczyste łachy. Tak powstały długie wysepki, które z czasem przekształciły się w Mierzeję Wiślaną, a reliktem jednej z nich jest chociażby słynny Półwysep Westerplatte. Delta Wisły około roku 1300 na pdstawie rekontrukcji H. Bertrama wyglądała tak (źródło:   
http://www.cyganek.ndg.pl/index.php?go=hist_kosc
)

Bardziej przejrzyście zasięg Bałtyku przedstawia mapka z przewodnika dla żeglarzy „Zalew Wiślany” autorstwa J. i M. Kulińskich (
http://www.kulinski.zagle.pl/zw/02_zalew_wislany_charakterystyka_akwenu.htm
)

Od wieków ludność zamieszkująca rejony ujścia naszej największej rzeki „wyrywała” ląd terenom zalewowym zmagając się zarazem z nawiedzającymi ten obszar katastrofalnymi powodziami. Jedne z nich, w latach dwudziestych szesnastego stulecia dały impuls do sprowadzenia do Polski holenderskich mennonitów. Prześladowani z powodów religinych w swojej ojczyźnie znaleźli schronienie w tolerancyjnej w owym czasie Rzeczypospolitej. „Olędrzy” mieli zająć wyludnione po powodziach tereny i podobnie jak w swojej dawnej ojczyźnie osuszyć jak najwięcej. Mennonici w Elblągu, sprowadzeni jeszcze przez Krzyżaków mieli na przykład przywilej, że osuszone, wydarte morzu tereny, staną się ich własnoscią.

Krok po kroku linia brzegowa cofała się na północ itaki n.p. Pasłęk, ktory był kiedyś portem morskim, dziś leży zupełnie w głębi lądu.

Mennonici pozostali na terenac dziiejszych Żuław aż do II Wojny Światowej. Jeśli więc czytelniku przejeżdżając obwodnicą Elbląga ujrzysz przy drodze stację benzynową i kompleks gastronomiczny Nowa Holandia, pamiętaj, że owa nazwa to nie jedynie kaprys właścicieli, lecz poniekąd część historii tego miejsca.

Zarastające Jezioro Drużno jest prawdziwym rajem dla patków. Przeplywając wytyczonym przez nie, pogłębionym szlakiem wodnym, mogliśmy obserwować mnóstwo skrzydlatych mieszkańców rozlewisk.

Kanal O-E 16

Kanal O-E 14

Kanal O-E 11

Oprócz drobnicy od czasu do czasu można było zauważyć wśród trzcin dostojne czaple, które nic sobie nie robiły z naszej obecności.

Kanal O-E 15 jpg

Kanal O-E 18

Wkrótce wpłynęliśmy na Rzekę Elbląg. Jeszcze kilka mostów i już zabudowania miasta. Wkrótce zacumowaliśmy do burty stojących już przy kei satków.

Kanal O-E 17

Było pięknie. Pogoda dpisała nam przez całą drogę. Dopiero kiedy autobusem wracaliśmy do Gdańska, nad Trójmiastem rozpętała się burza, ale to już nie należało do programu wycieczki.

Sopot; 11.08.2012; 17:30 LT