Ach ta technologia! Jadę sobie szczecińskim tramwajem, „dziesiątką” i widzę znaczek „wi-fi”. Trochę zaskoczony, bo w pociągach to wciąż jeszcze rzadkość, w samolotach także, a tu proszę, w tramwaju jest. Grzech nie skorzystać. Mam pietnaście minut jazdy to sprawdzę co w filharmonii, albo w teatrach. Może się wybiorę. Żałuję, że do „Pleciugi” na „Wybierz Osiecką raz jeszcze” wszytkie bilety wyprzedane, bo sprawdzałem to jeszce w Gdańsku. Ale zajrzeć raz jeszcze nie zaszkodzi. Szukajcie a znajdziecie! Oczom nie wierzę! Jest wolne jedno miejsce! I to na dodatek w pierwszym rzędzie!

Pozostaje jeszcze je kupić. Smartfon malutki, paluchy grube, ale jakoś udało się klikać w punkt i zanim dojechałem na miejsce byłem już szczęśliwym posiadaczem owego ostatniego biletu. No i niech ktoś powie, że internet to nie jest piękna rzecz! Z tramwaju do teatru!

P 03

„Pleciuga” to teatr lalkowy dla dzieci, który jednak od paru lat realizuje ambitne plany przyciągnięcia także dorosłych i to nie tylko w charakterze opiekunów maluchów, lecz jako oddzielnej grupy odbiorców spektakli. Jego elementem jest właśnie owa incenizacja oparta na piosenkach Agnieszki Osieckiej. Nieodżałowana Pani Agnieszka to marka sama w sobie, więc mogę iść w ciemno na każdy koncert czy spektakl firmowany jej tekstami. Wciąż się nie mogę nadziwić ile ich napisała. Wiele znanych utworów, których słuchałem od lat dopiero teraz odkrywam, że wyszły spod jej pióra.

P 01

Kiedy wchodziłem wieczorem do „Pleciugi”, zastanawiałem się ile z nich usłyszę i w jakiej aranżacji. Pewne „kawałki” tak bowiem zapadły w społeczną pamięć i stały się takim kanonem piosenkarskim, że każde majstrowanie przy nich wydaje się świętokradztwem. Jak bowiem zaśpiewać „Małgośkę” by nadać jej chociaż odrobinę indywidualnej interpretacji, kiedy jedyną dopuszczalną wersją stała się ta sprzed lat czterdziestu w wykonaniu Maryli Rodowicz? W spektaklu „Nie jesteś sama” porwała się na to Stanisława Celińska, lecz moim zdaniem z nienajlepszym wynikiem. Kiedy w specyficzny sposób pojawiła się „Małgośka” i w „Pleciudze” zadrżałem. Na szczęście nie zabrzmiał ani jeden instrument i nie wybrzmiała ani jedna nuta. Aktorzy po prostu odegrali scenkę do tego tekstu i musze przyznać, że zrobili to brawurowo!

Spektakl zresztą był niczym sinusoida. To wzruszał pięknymi songami o ściskających za serce tekstach, to wzbudzał salwy śmiechu, kedy nagle pojawiał się inny, lekki repertuar. Lekki? Oj, oj, oj :). Musze przyznac się, że nie spodziewałem się takich tekstów w teatrze dla dzieci. Dobrze, że na czerwono zaznacza się, iż to spektakl dla dorosłych. Ba! Ja niektóre z tych frywolnych tekstów słyszałem po raz pierwszy w życiu! I muszę przynać, że po powrocie do domu musiałem długo szperać w internecie, by je odnaleźć. Leżą gdzieś sobie zakurzone, trochę zapomniane, przykryte niesłuszną patyną obyczajowej poprawności.

A przeciez już początek spektaklu stawia poprzeczkę wysoko refleksją na temat teatru:

Pytała matka mnie zdziwiona:

-Ach, dokąd idziesz, córko zła?

A ja jej na to, zawstydzona:

-Ach do teatru, matko ma!

A matka nie chce na mnie patrzeć,

nie widzi absolutnie celu:

-Co będziesz robić tam, w teatrze?

Idź lepiej prosto do burdelu.

Tam życie też raz po raz

wygląda niby szpas,

tam lipa i pic,

i światło, i nic,

i dziwka, i szpieg,

i ranek jak ściek,

i goło, wiadomo, się lata,

tylko że jeszcze jest… zapłata!

Raz mówi do mnie narzeczony –

ach, czemu nie chcę z nim już spać?

- Nie podchodź, miły, od tej strony,

ja dzisiaj mam w teatrze grać.

A chłopak nie chce na mnie patrzeć,

nie widzi absolutnie celu,

-Co będziesz robić tam, w teatrze?

Idź lepiej prosto do burdelu!

Tam życie też raz po raz

wygląda niby szpas,

tam lipa i pic,

i światło, i nic,

i wódka, i kac,

i chandra na plac,

i goło, wiadomo, się lata,

tylko że jeszcze jest … zapłata

Zespół zaśpiewał to w taki sposób, że nie mgłem pojąć dlaczego ta piosenka nie tylko nie stała się kiedyś hitem, ale że w ogóle nie była puszczana w t.zw. środkach masowego przekazu.

Jak na Teatr Lalek przystało, „Pleciuga” bawiła się lalkarską konwencją – znów czasami na poważnie, a czasem dla żartu. Utkwiło mie w pamięci piękne wykonanie z marionetkami utworu „Portofino”, ale również mistrzostwem z nieco zaskakującym finałem był popis trzech niezbyt pruderyjnych świnek wspólnie z dyrygentem w porywający sposób proponujących by „zbiesić się dzisiaj”

P 04

Zbieśmy się dzisiaj ,

zbieśmy się ciut ,

zszatańmy się odrobinkę ,

wystarczy wyobraźni łut ,

by zmienić się w małą świnkę .

 Cip , cip , cip ,

 cip , cip , cip ,

wszystkie świnki do mnie !

oczkiem łyp , uszkiem łyp ,

cieszę się ogromnie !

Stoczmy się dzisiaj ,

stoczmy się ciut ,

zwitkaczmy się odrobinkę ,

jak długo można w świecie złym

kretyńskim być motylkiem ?

Cip , cip , cip ,

cip , cip , cip ,

wszystkie świnki do mnie !

oczkiem łyp , uszkiem łyp ,

cieszę się ogromnie !

Było się , było

tamtym i tym ,

szczególnie zaś miłą panienką ,

lecz łatwiej jest o męski rym -

skurwiwszy się ociupeńko .

Kiedy już się wysłucha takich utworów, to pełne nostalgii wezwanie znad pustej już, charakterystycznej, kanciastej flaszki „Gdzie się podziewasz Jasiu Wędrowniczku? Wróć do nas, tu, na Mazury” jest zaledwie skromnym przerywnikiem. Przecież wiemy, że Agnieszka Osiecka w niejednej imprezie brała udział i niemożliwe, by z takich okoliczności żaden „lżejszy” tekst się nie zachował. Marzy mi się taki spektakl na miarę „Pornografa” do tekstów Brassensa. „Wybierz Osiecką raz jeszcze” idzie w takim właśnie kierunku, więc ukontentowany opuszczałem budynek teatru.

P 02

Gorąco polecam, ale trzeba polować na wolne miejsca.

Szczecin, 15.11.2014; 23:50 LT