Podróż metrem z okolic Qi Bao do Pudong zajęła nam kilkadziesiąt minut. Blisko godzinę. A ponieważ był już wieczór, mielismy małe szanse, aby zdążyć tym środkiem transportu wrócić do naszego hotelu. Był to jednak nasz ostatni wieczór w Chinach, więc nie było wyboru.

Po wyjściu ze stacji od razu zauważyliśmy dwa najwyższe budynki Szanghaju: Shanghai World Financial Center oraz Shanghai Tower. Tam się udawaliśmy.

SHA 830

Kiedy przeszliśmy kilkaset metrów, doskonale stała się widoczna wieża Oriental Pearl, górująca nad otaczającymi innymi drapaczami chmur, chociaż nie dorównująca dwóm wcześniej wymienionym.

SHA 832

Bo jeśli by ustawić te najwyższe w kolejności, otrzymalibyśmy tabelkę, którą otwiera Shanghai Tower z wynikiem 632 metry jest drugim po dubajskim Burj Khalifa, najwyższym budynkiem na świecie.

SHA 842

A ilez tam rozrzuconej wokół drobnicy, która nie wyróżnia się z tłumu, podczas gdy w większości miast świata należałaby do głownych budynków. Czego jednak chcieć, gdy w Szanghaju pierwsza piątka wciąż przekracza trzysta metrów wysokości.

Zapiera dech, gdy stanie się u podnóża Shanghai World Financial Center i spojrzy do góry. Gdzieś wysoko zbiegają się z liniami perspektywy wierzchołki trzech z czołowej czwórki budynków.

SHA 831

Co za futurystyczna dzielnica! Budynki to nie wszystko. Dość powiedzieć, że ze starą częścią Szanghaju, leżącą po zachodniej stronie rzeki Huangpu łączą ją cztery wielkie mosty oraz pięć tuneli (o ile coś się w międzyczasie nie zmieniło, bo w Chinach nowe konstrukcje wyrastają jak grzyby po deszczu.

A wszystko zaczęło się ledwie niecałe ćwierć wieku temu. W owym czasie obszar po wschodniej stronie rzeki Huangpu był słabo rozwinięty. Dominowało tam rolnictwo, a jedynie wzdłuż brzegu rzeki istniały jakieś magazyny portowe nieciekawe nabrzeża. W 1993 roku chiński rząd postanowił właśnie tutaj założyć specjalną strefę ekonomiczną, która miała stać się centrum finansowym dla całego kraju i promieniować na Azję oraz na cały świat.

Od pomysłu do realizacji droga nie była długa. Dość powiedzieć, że symbol Szanghaju, wieża Oriental Pearl została oddana do użytku już w 1994 roku. Pięć lat później skyline tego miasta wzbogaciła Jin Mao Tower (421 metrów wysokości). W tym samy roku otwarto wielkie lotnisko Shanghai Pudong, które stało się głównym portem lotniczym aglomeracji. W 2004 roku lotnisko połączyła z miastem kolej na poduszce magnetycznej przewożąca pasażerów z prędkością nawet 430 km/h. W 2008 roku nad miastem górować zaczyna budynek w kształcie otwieracza do butelek – Shanghai World Financial Center. Opisywałem go już wcześniej. Długo nie trzeba było czekać, by zdetronizowała go wspomniana już Shanghai Tower. To było w 2015 roku.

Shanghai Tower była niedostępna więc wjechaliśmy na setne piętro „Otwieracza do butelek”. Pani sprzedająca bilety ostrzegała nas, że możemy nic nie zobaczyć z powodu chmur zalegających poniżej szczytu budynku. Rzeczywiście, co i rusz przesłaniały widoki, ale dało się coś zobaczyć.

SHA 835

Gdy chmury się rozstąpiły, w dole, po drugiej stronie rzeki widać było pięknie prezentujący się Bund. To wizytówka dawnego Szanghaju, jego centrum finansowe z przełomu XIX i XX wieku.

SHA 836

Tamte budynki przypominające brytyjskie metropolie w klasycystycznym oraz secesyjnym stylu nie kojarzyły się nijak z chińską architekturą, bo też Bund należał do t.zw. Koncesji Brytyjskiej – obszaru miasta zarządzanego przez Anglików wskutek przegranych przez Chiny t.zw. wojen opiumowych. Bund podupadł po zaprowadzeniu rządów komunistycznych przez Mao Tse Tunga w 1949 roku. W XXI wieku znów błyszczy jak i cały błyskawicznie rozwijający się Szanghaj.

Chłonęliśmy tę panoramę przez ogromne okna, stojąc prawie pół kilometra nad ziemią na szklanej podłodze.

SHA 840

Oczywiście, podobnie jak na Chińskim Murze, tak i tutaj Anioł pozował do kilku fotek.

SHA 841

Jeszcze rzut oka na Oriental Pearl, na rzęsiście oświetlony wierzchołek Jin Mao Tower i kolejny na zegarek. Nie mieliśmy już czasu. Pora wracać.

SHA 839

Ostatnim metrem pokonaliśmy mniej więcej połowę trasy. Na przesiadkę zabrakło już czasu, więc resztę drogi pokonaliśmy taksówką. Nazajutrz czekała nas już tylko droga na lotnisko.

Gdańsk, 17.04.2016; 22:25 LT