No to już znów w drodze. Dziś rano razem z kilkoma innymi osobami wylecieliśmy z zachmurzonego Gdańska.

Tym razem celem naszej podróży jest stolica Kataru, Doha. Tam czeka statek, który zdecydowalismy się odkupić od poprzedniego właściciela i właśnie jedziemy go przejąć. Urzędowych spraw do załatwienia całe mnóstwo. Taka zmiana właściciela to zazwyczaj szereg inspekcji, wymiana lub korekta dokumentów (statki zazwyczaj zmieniaja nazwę), zmiana ubezpieczyciela, zmiana bandery, zmiana numerów telefonów,  zmiana adresu e-mail, a to wymaga dezaktywacji starych, by potem na tym samym sprzęcie móc aktywowac nowe. Trzeba przeprogramować urzadzenia do automatycznej identyfikacji statku, zeby inne stacje rozpoznawały go jako ten pod nową nazwą, voyage data recorder (odpowiednik czarnej skrzynki używanej w lotnictwie), EPIRB czyli radiopławę emitującą ku łączom satelitarnym wezwanie o pomoc w przypadku tonięcia statku i wykonać mnóstwo innych czynności. Moja ściąga z wypunktowanymi sprawami, których nie powinniśmy przeoczyć jest wydrukowana na dwóch stronach formatu A4. I jeszcze trzeba wszystko odpowiednio skoordynować bo przez statek przewiną się tabuny techników oraz inspektorów, ale jedni powinni pojawić się wcześniej, by nastepni mogli zweryfikowac prace wykonane przez tamtych. No i oczywiście liczy się czas. Apogeum akcji przypadnie na poniedziałek, kiedy statek będzie już po wyładunku. W tej sytuacji będziemy musieli działać tak, aby wszystkie te czynności wykonać jak najszybciej. Każdy przestój bowiem to strata, a następny ładunek w Mozambiku i RPA już czeka.

Póki co, wylądowaliśmy w słonecznym Frankfurcie, gdzie czekamy teraz na przesiadkę.

Wieczorem będziemy już nad Zatoką Perską, a od rana zacznie sie kierat.

 

Frankfurt, 29.01.2009; 11:05 LT