Wyładunek zakończony.

Statek właśnie jest w trakcie zmiany miejsca cumowania. Jutro zaczną ładować siarkę i drugiego stycznia wyruszą w dalszą podróż. Ale to już nie moje zmartwienie. Ja obejrzałem to, co chciałem, zebrałem materiał do raportu i mogę wracać. Siedzę właśnie w saloniku dla pasażerów Star Alliance i obserwuję jak mój samolot jest przygotowywany do lotu do Frankfurtu.

Za pół godziny rozpocznie się boarding.

Jeszcze tylko chwila wspomnienia skąpanych w słonecznych promieniach, a jednocześnie muskanych niskimi chmurami gór okalających Vancouver i powoli można bedzie się pakować.

Zapowiadana śniezyca na szczęście nie nadeszła. Wiało straszliwie, lecz kiedy temperatura zaczęła gwałtownie spadać poniżej zera, opady ustały. Ani płatka śniegu! Jedynie lodowisko na jezdniach i nielicznych odśniezonych chodnikach. Kiedy nad ranem znów zebrały się ciężkie chmury, temperatura podniosła się na tyle, że znów rozpadał się deszcz. Dzięki temu mam szansę zdążyć dolecieć do Gdańska jak planowano, krótko po szesnastej.

Nie sądzę bym miał jeszcze czas i głowę żeby pmiedzy przylotem a północą zasiąść przed komputerem, więc już teraz wszystkim odwiedzającym Moją Szufladę składam noworoczne życzenia.

Dziękuję, że byliście ze mną w roku 2008 i w poprzednich. Zapraszam Was na tą strone w nowym roku i pragnę by kojarzyla się Wam ona z lekturą mającą miejsce podczas Waszych najpiękniejszych dni, kiedy spełniać się będą Wasze marzenia i będziecie odnosić największe sukcesy. Niech tylko takie dni przynosi Wam 2009 rok. I niech upływa Wam  radośnie, z uśmiechem na twarzy i ciepłem w sercu.

Szczęśliwego Nowego Roku!

   

Vancouver, 30.12.2008; 15:00 LT