Cofanie czasu o godzinę jest bardzo przyjemne. Jak dla mnie, mogłoby sie przytrafiać co tydzień. Dzięki temu mam wreszcie leniwy poranek, tym przyjemniejszy, ze z chmurami i deszczem w tle podczas gdy ja na razie nie musze nigdzie wychodzić. Reklamy kłamią i mimo wielu spotów  w telewizji, prawdziwego czasowstrzymywacza nadal nigdzie nie moge kupić. A potrzebuję go pilnie, bo jakoś ostatnimi tygodniami coraz mniej wyspany chodzę do pracy, a i z wieczornego nadganiania biurowych zaległości coraz mniej wychodzi. Życie singla jest znacznie bardziej ustabilizowane. Ma czas na pracę, zjedzenie kolacji, obżeranie się ciastem, obejrzenie telewizyjnych wiadomości oraz czytanie w wannie. Kiedy pojawia się ktoś, kolację je się w pośpiechu na śniadanie,  zamiast ciasta konsumuje się owoce i Kinder Bueno na deser, gazety leżą odłogiem, a zamiast ślęczenia nad raportami wciąż tylko seks i seks J Troche szkoda tych serków pleśniowych bo rano już troche obeschnięte, ale wieczorem jakoś nie ma na nie czasu.

Każdego dnia odkrywam niezbadane krainy. Niektóre może nie tyle niezbadane co dawno opuszczone. Chodziłem kiedyś po ich obrzeżach. Ich piękno przykryły chaszcze i pajęczyny, lecz teraz karczuję sprzątam i podziwiam na nowo. Wyglądają niczym przepiękne ogrody, w których w każdej chwili mozna znaleźć chwile ukojenia pośród zaganianej codzienności. Są też i turnie niebotyczne, strome i niedostępne, na które wydawało mi się, że nigdy się nie porwę. Z nich to dopiero jest widok! Ale jaką frajdę daje wspinaczka! Są także oazy mlekiem i miodem płynące, pełne rajskich stworzeń, przecudnych kwiatów, z anielskimi chórami w tle. Tam nie trzeba nic robić. Wystarczy być, leżeć na ciepłym piasku  i przymknąć oczy z rozkoszy. Zapuszczam się coraz bardziej w ten coraz mniej znany kontynent i czasami zastanawiam się czy to rozsądne. Dżungla pełna niesamowitych zapachów kusi wciąż nowymi owocami, do których karczuję drogę pośród lian i zarośli. Nie mam mapy więc ciężko byłoby wracać z tak daleka gdybym gdzieś pobłądził. Zbyt wiele jednak razy cofałem się przed laty w gąszczu takich ścieżek by teraz nie zaryzykować. Odkrywcy nie zawracają.

Ależ ciepły i słonecznie lipcowy ten październik…

Szczecin, 29.10.2006; 11:30 LT